Zamknij [X]

Anwil wygrywa z TBV Startem Lublin 90:80

2019-01-05 16:04:07, Maciej Kowalczyk

Kolejna wizyta Davida Dedka we Włocławku. Powrót na parkiet Kamila Łączyńskiego i rollercoaster w pierwszej i kontrola meczu w drugiej połowie – to najkrótsze podsumowanie tego co działo się w sobotnie popołudnie w Hali Mistrzów. Anwil wygrywa z TBV Startem Lublin 90:80.

Po nieco nerwowym początku w wykonaniu obu zespołów pierwsi ocknęli się włocławianie. Dzięki dwóm trójkom Michalaka i Zyskowskiego po niespełna pięciu minutach Anwil prowadził już 15:6 i dalej nie zwalniał tempa. Kolejne rzuty Lichodieja i kontra Michailovicia dały Rottweilerom 19 punktów przewagi nad TBV Startem. 80% skuteczności za trzy w tym fragmencie włocławianie zawdzięczali umiejętności kreowania sobie czystych pozycji po odegraniach na obwód ze strony podkoszowych, a że jednocześnie bez zarzutu spisywała się obrona drużyny trenera Milicicia, trudno było o inny wynik. Z drugiej strony jednak lublinianom do kosza „nie wchodziło” nic, a piłka nieustannie obijała się o obręcz. Nic dziwnego, że Anwil po pierwszych dziesięciu minutach prowadził 18 punktami, do czego w znacznej mierze przyczynił się fenomenalny Lichodiej (100% z gry, 12 pkt.).

W drugiej kwarcie ekipa z Lublina wzięła się do odrabiania strat i w niespełna dwie minuty zbliżyła się na 13 „oczek”. Błędy przy wyprowadzaniu piłki popełniane przez wracającego po kontuzji Łączyńskiego  owocowały kolejnymi stratami, z których ochoczo korzystali lublinianie. Kiedy gościom udało się wreszcie odzyskać skuteczność, a włocławianie wciąż nie potrafili odzyskać rytmu w ataku – przewaga Rottweilerów topniała dalej. Pod koszem Anwilu śmiało poczynał sobie Devonte Upson, a  Joe Thomasson raził z dystansu. Na cztery minuty przed końcem kwarty przewaga stopniała do jednego punktu. Chwilę później  na tablicy widniał już remis. Anwil wciąż popełniał niewymuszone błędy, pod koszem przeciwników zaś brakowało koncentracji i skuteczności. Włocławianie przegrali tę część meczu 28 :12.

Początek drugiej połowy upłynął pod znakiem delikatnej przewagi Anwilu, który wreszcie odczarował kosz gości. Po penetracjach, z faulem, trafiali Zyskowski i Michalak, a chwilę później po raz kolejny zza łuku trafił Lichodiej. Dzięki temu włocławianie odskoczyli na 8 punktów. Czas wzięty przez trenera Dedka nie pomógł i już po kilkudziesięciu sekundach Anwil prowadził 64:39 po tym, gdy faulowany Zyskowski zaliczył akcję 2+1. Lublinianie oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji, pod nieustanną presją graczy Anwilu, co kończyło się szybką zbiórką i jeszcze szybszym atakiem Rottweilerów. Dopiero w końcówce zawodnicy Startu uporządkowali swoją grę, co poskutkowało tym, ze przewaga Anwilu przed ostatnią kwartą wynosiła 8 punktów.

Ostatnich dziesięć minut spotkania nie przyniosło zmian w obrazie gry. Anwil kontrolował wynik i choć przeciwnicy potrafili także się skutecznie „odgryzać” (72:66 po „trójce” Dukiewicza) to podopieczni Igora Milicicia mogli liczyć na Michała Michalaka, który serią 5 punktów szybko uspokoił sytuację.

Na trzy minuty przed końcem walcząc pod koszem urazu nabawił się Walerij Lichodiej, który upadł na parkiet z rozciętym czołem i nie wrócił już na boisko. Dla pojedynku nie miało to już jednak znaczenia. „Swoje” nadal robił Michalak i choć przewaga włocławian chwilami znów topniała do 5 punktów, nie pozwalali oni na to, by Start mógł w tym spotkaniu myśleć o zwycięstwie. Anwil wygrał to spotkanie 90 do 80.

 

 

Komentarze (0)


Dodaj swój komentarz