Zamknij [X]

Maciak kontra Kalejaiye - proces ruszy od nowa

2019-07-10 12:16:06, Maciej Kowalczyk

Sądowa batalia pomiędzy Emanuelem Kalejaiye a Maciejem Maciakiem będzie miała swój ciąg dalszy. Przypomnijmy, że jeszcze w czerwcu Sąd Rejonowy w Bydgoszczy uznał, że redaktor CW24 znieważył włocławskiego ginekologa na tle rasowym. Maciej Maciak odwoła się od wyroku.

Początek tej historii sięga kampanii samorządowej roku 2018 i debaty kandydatów na prezydenta, przeprowadzonej w studiu TVP 3 Bydgoszcz. Wśród nich znaleźli się zarówno Maciej Maciak jak i Emanuel Kalejaiye. Pomiędzy kandydatami doszło do spięcia. Co dokładnie wydarzyło się przed studiem? 

Maciej Maciak tak walnął mnie po plecach, że o mały włos bym się przewrócił na panią dyrektor – mówił po debacie Kalejaiye.

Ponadto szef CW24 miał zwrócić się do niego: Hello. Czy jak się tam u was w tej kolonii brytyjskiej mówiło?

Emanuel Kalejaiye uznał, że doszło do znieważenia na tle rasowym. Jeszcze w czasie kampanii do sądu trafił jego wniosek o ukaranie kontrkandydata w trybie wyborczym. Sąd uznał jednak, że przedmiot wniosku nie może być rozpatrywany w tym uproszczonym trybie. Później, rozpoczęło się postępowanie przed Sądem Rejonowym w Bydgoszczy zakończone w czerwcu wydaniem wyroku w trybie nakazowym.

Sąd uznał, że Maciej Maciak znieważył kontrkandydata i naruszył jego nietykalność cielesną oraz skazał go na 2 tysiące złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Redaktor CW24 nie zgadza się z tym postanowieniem i będzie odwoływał się od niego o czym poinformował na zorganizowanej wczoraj konferencji prasowej. Szef lokalnej telewizji sformułował kilka zarzutów dotyczących postępowania, które według niego można uznać za niebyłe. Jak podkreśla, główny jego zarzut dotyczy trybu w jakim się toczyło - tryb nakazowy uniemożliwia jego zdaniem przeprowadzenie gruntownej analizy sprawy i opiera się na zeznaniach jednej ze stron:

Wystarczy uprawdopodobnić, że dany czyn miał miejsce, na przykład oprzeć się na zeznaniach świadków i sąd, mam nadzieję że nie z powodu czystej chęci pójścia na łatwiznę, tylko z natłoku pracy taki wyrok po prostu wyda – mówił wczoraj Maciej Maciak.

Jak podkreślił zgodnie z sentencją wyroku traci on moc w momencie gdy osądzony zdecyduje się na odwołanie:

Jako oskarżony jestem dysponentem tego wyroku – dodawał – Ode mnie zależy, czy ten wyrok otrzymam, czy też sprawa dopiero się rozpocznie w trybie standardowym.

Maciej Maciak zdecydował o odwołaniu się od wyroku i niebawem rozpocznie się kolejne postępowanie, podczas którego sąd przesłucha świadków i oceni, czy wyrok jaki zapadł jest słuszny. Sam pozwany sprawę ocenia jednoznacznie:

Nie czuję się winny zarzucanego mi czynu, gdyż uważam się za osobę wyjątkowo tolerancyjną.

Redaktor CW24 zasugerował także, że część spośród świadków, zeznających w trakcie zakończonego postępowania prowadzonego przez bydgoską policję mijała się z prawdą.

Jak ci ludzie Państwu wytłumaczą, opinii publicznej, mediom włocławskim, dlaczego na komendzie składają takie zeznania, a przed sądem, gdy są już zaprzysiężeni, inne? – pytał.

Według Macieja Maciaka istotne dla sprawy jest także to, że już od kilku lat jest sąsiadem Emanuela Kalejaiye i pozostaje z nim w sporze, podobnie jak okoliczni sąsiedzi.

Kiedy poznamy ostateczny wyrok w tej sprawie? Zapewne nieprędko. Jak mówił Maciej Maciak podobne postępowania mogą ciągnąć się latami:

Komentarze (0)


Dodaj swój komentarz