W niedzielnym starciu Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń pokonały Anwil Włocławek 98:87. Torunianie odnieśli sensacyjne zwycięstwo na wyjeździe, a Anwil przegrał czwarte spotkanie z rzędu. 11 miejsce w tabeli dalece odbiega od oczekiwań kibiców przed sezonem.
Mecz zaczął się świetnie dla przyjezdnych. Torunianie, prowadzeni przez rewelacyjnego Isaiaha Cousinsa, po 10 minutach goście prowadzili 33:23. Druga kwarta to bardziej wyrównana walka, ale Anwil nadal nie potrafił dogonić rywala na więcej niż kilka punktów. Po akcji Michała Michalaka zbliżaliśmy się na 5 oczek, jednak Twarde Pierniki odpowiadały i do przerwy utrzymały przewagę 53:43.
Po zmianie stron Anwil złapał wiatr w żagle. Seria 7:0 na początku trzeciej kwarty, skuteczna obrona i trójki Elvara Fridrikssona pozwoliły zbliżyć się na zaledwie 3 punkty. Do remisu dochodziło kilkukrotnie, a po 30 minutach na tablicy widniał wynik 69:67 dla gospodarzy.
Czwarta kwarta zapowiadała się na wielki bój, ale to Toruń pokazał charakter. Po początkowym remisie i chwilowym prowadzeniu Anwilu po trafieniu Trevona Allena, torunianie ruszyli do decydującego ataku. Kluczowa seria 0:10 (z wielkim udziałem Cousinsa) dała im wyraźną przewagę. W końcówce Arik Smith i spółka dołożyli kolejne ciosy – na 1,5 minuty przed końcem przewaga gości wynosiła już 12 punktów. Anwil nie miał już prawa dogonić gości.



Komentarze (0)