W ostatnią niedzielę karnawału, 15 lutego, o godzinie 12:00 sprzed budynku Muzeum Etnograficznego przy bulwarach im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Włocławku wyruszył XXXV Korowód Grup Zapustnych. Choć termometry pokazywały lekki mróz, to (jeszcze zimowe) słońce sprowadziło na trasę przemarszu tłumy mieszkańców i turystów.
W przemarszu wzięły udział grupy zapustne z czterech miejscowości: Kaniewa, Lubania, Mikanowa i Świętosławia. Prezentowały się dokładnie tak, jak czynią to od Tłustego Czwartku do wtorku ostatkowego, obchodząc wsie i miasteczka Kujaw.
Jak co roku, barwny tłum prezentował na trasie przemarszu maszkary zwierzęce – kozy, bociany, niedźwiedzie, konie – symbolizujące siłę wegetacji, pragnienie odegnania zimy i przywołania wiosny. Wśród postaci najmocniej przyciągała uwagę figura żywy na umarłym – mężczyzna niosący kukłę „umarłego”, jednoznacznie uosabiająca zwycięstwo życia nad śmiercią, światła nad ciemnością oraz płodność.
Obok nich szły inne tradycyjne postaci: Żyd i Żydówka „Siora”, panna młoda, pan młody, diabeł, śmierć, przodownik, druciarz, kominiarz, myśliwy, policjant, żołnierz, skarbnik, klaun, bobas, a także grajkowie i orkiestry.
To, co czyni tę tradycję wyjątkową, to jej nieprzerwana ciągłość i autentyczność – Kujawskie zapusty to nie rekonstrukcja, lecz wciąż żywy obrzęd, wpisany w 2020 roku na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Włocławski korowód jest jednocześnie wesołym finałem karnawału i rzeczywistą lekcją symboliki, która na Kujawach przetrwała do dziś w niemal niezmienionej formie.









Komentarze (0)